Jak stawiać granice bez tworzenia muru? Czyli kilka słów o sztuce asertywności w domu i klasie

Kilka lat temu podczas szkolenia poznałam jedną z najlepszych dla mnie definicji asertywności jako umiejętności postawienia granicy z zachowaniem życzliwości i godności drugiego człowieka. Do dzisiaj jestem wdzięczna Jurkowi Gutowi i Wojtkowi Hamanowi za te słowa. Odnosząc się do nich każda ze stron w relacji – rodzica z dzieckiem lub nauczyciela ze swoim uczniem pozostaje ważna. Okazuje się, że samo NIE ze sztuką asertywności niewiele ma wspólnego. Tak rozumiana asertywność jawi mi się bardziej jako okazanie siły i przewagi niż chęć rozwijania tego co w relacji ,,odżywcze”, dobre i budujące. Asertywność pojmowana jako umiejętność stawiania granicy ale z uznaniem potrzeb drugiego człowieka, uszanowaniem, że tak ma i chce jest według mnie kluczowym krokiem na drodze budowania mądrego przywództwa w relacji dziecka z dorosłym. Uznać nie znaczy spełniać, dawać i natychmiast zaspakajać. Można po prostu zauważyć, nazwać i przyjąć. Bez okazywania władzy być zwyczajnie zainteresowanym, że dziecko dzieli się swoim pragnieniem z ważną osobą w swoim życiu. Tak często zdarza się nam dorosłym wiedzieć lepiej czego potrzebuje druga osoba, co dla niej jest dobre, jak powinna się czuć. Takie działanie może prowadzić do tego, że tak naprawdę przestajemy widzieć swoje dziecko i podsycamy jeszcze bardziej jego poczucie osamotnienia.

Temat budowania ,,przywództwa” w rodzinie ale także szkole i klasie jest dla mnie jednym z kluczowych w zajmowaniu się wspieraniem rodziców, pedagogów i nauczycieli. Jeden z istotnych dla mnie psychologów Jesper Juul pisze o tym, że bardzo często jako dorośli myślimy, że kiedy dziecko wyraża swoje pragnienia natychmiast muszą zostać spełnione. Nierzadko wówczas zdarza się, ze negujemy potrzeby dziecka, a kiedy im zaprzeczamy wysyłamy komunikat, że dziecko nie wie co się z nim dzieje. Zaczyna więc wątpić w siebie. Jakie jest rozwiązanie w takiej sytuacji? Po prostu przyjąć do wiadomości, że dziecko tak ma np. ,,Aha chciałbyś teraz zjeść czekoladę”, ,,Słyszę, że chciałbyś już pójść na przerwę”, ,,Widzę, że ta sytuacja ciebie rozzłościła” a następnie powiedzieć NIE i przejąć przywództwo. Jeśli będziemy potrafili uszanować integralność naszego dziecka lub ucznia czyli cały jego wewnętrzny świat – myśli, uczucia, pragnienia, potrzeby i marzenia, dbając jednocześnie o własne granice jest szansa, że spotkamy się w autentycznej relacji, w której każda ze stron jest OK.  Wszystko co należy zrobić to po prostu UZNAĆ. Pozbyć się siły, przewagi i władzy. Odrzucić swoje ,,wiem lepiej i więcej o tobie niż ty sam.” Pamiętajmy, że w zależności od tego w jaki sposób reagujemy na potrzeby dziecka tak ono będzie siebie traktować. Jeśli w klasie dyskwalifikujemy potrzeby swojego ucznia może odnosić wrażenie, że nauczyciel nie jest nim specjalnie zainteresowany. Integralność wyraża się w relacjach z innymi. Najlepszą informacją zwrotną dla dziecka jest nasze uznanie – zwykły komunikat JEST OK BYĆ SOBĄ.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *