O tym jak postawić dobry fundament, czyli rola pochwały w wychowaniu i edukacji

Jednym z pierwszych tematów prowadzonych przeze mnie warsztatów dla rodziców była pochwała i konsekwencje w procesie wychowania. Nie pamiętam jak wybrzmiewał dokładnie ale generalnie chodziło o to, aby wspólnie z uczestnikami wypracować model konstruktywnej pochwały i uzgodnić czy konsekwencje czytaj kary rzeczywiście mają jakikolwiek sens. Pomimo tego, że od spotkania upłynęło już trochę czasu bardzo często wspominam tę dyskusję, która okazała się cennym doświadczeniem na mojej drodze zawodowej. Zadałam rodzicom zadanie do przemyślenia w grupach, a następnie podzielenia się pomysłami na forum. Przykład ćwiczenia nie był wówczas moim własnym ale poznanym na studiach. Brzmiał mniej więcej w taki sposób: ,,Wychodzisz z domu i prosisz swoje dziecko, aby odkurzyło dywan. Po powrocie wchodzisz do pokoju i widzisz, że odkurzony jest tylko środek dywanu, a brzegi pozostały brudne. Jakiej informacji udzielisz swojemu dziecku?” Dzisiaj bardzo często stosuję to ćwiczenie na warsztatach dla nauczycieli. Wracając do mojego spotkania z rodzicami- wszyscy zaczęli żywo wymieniać się swoimi opiniami w grupach, a następnie poprosiłam ochotników, aby podzielili się tym co wypracowali z pozostałymi uczestnikami. Jedna z osób powiedziała ,,No chyba nie będę chwalić – skoro nie wykonało mojego polecenia.” Niektórzy przyłączyli się do wypowiedzi swojej koleżanki, a właściwie posypało się mnóstwo podobnych refleksji. ,,Czy dziecko zupełnie nie spełniło prośby?” zapytałam. ,,Dywan pozostał brudny” – odpowiedziała jedna z mam. ,,To nie jest posprzątane”- wtórowała inna. ,,A co ze środkiem dywanu?” – dopytywałam. ,,No niech mi Pani nie mówi, że złośliwość należy chwalić?” – odrzekł jeden z rodziców. ,,A skąd przekonanie, że to zachowanie było złośliwe?” – nie odpuszczałam. ,,Czy można powiedzieć, że dywan zupełnie nie został odkurzony?” Nastąpiła cisza. ,,Ale dziecko nie wykonało mojego polecenia!” uparcie krzyknęła mama. ,,Zupełnie?” – ponownie zapytałam. ,,Czyli mam chwalić, nawet kiedy dziecko nie robi tego co każę, a potem wyrastają na takich pewnych siebie, bezkrytycznych, z postawą co to nie ja?” poirytowała się.

Temat pochwał okazał się dla nas wszystkich trudniejszy niż myśleliśmy. Sytuacja z dywanem generowała więcej przykładów krytyki i wyciągania konsekwencji wobec dziecka aniżeli zauważenia, że środek jest posprzątany. Oczywiście nie można pominąć faktu, że brzegi dywanu są brudne i dziecko w 50 % nie wykonało polecenia, jednak w połowie zrealizowało je bezbłędnie. Oczywiście przykład jest przerysowany ale ile razy zdarza się , że naszą uwagę włączamy wówczas, kiedy następuje jakiś deficyt, zachowanie niezgodne z zasadami, prośbą, poleceniem, oczekiwaniem. Jak często naszej uwagi brakuje w tym co dobre, pożyteczne, konstruktywne. Zachęcam do tego, aby w momencie kiedy nastąpi ,,dywanowy” dylemat zadać sobie pytanie, które zachowania, nawyki czy wypowiedzi mojego dziecka lub ucznia mają być powtarzane i właśnie je wzmacniać za pomocą zwykłej uwagi ,,Widzę, że posprzątałeś środek dywanu.” Samo zauważenie i nazwanie pewnych czynności może okazać się naturalnym wzmocnieniem. Czy należy odnieść się do pominiętych brzegów? Myślę, że tak. Po chwili dodałabym ,,Brzegi pozostały nieodkurzone. Następnym razem posprzątaj cały dywan.” Zauważ, że napisałam ,,po chwili” i bez jakiegokolwiek ,,ale” i ,,lecz”. Oczywiście, że zachowanie dziecka w tym przypadku nie musi się podobać. Zachęcam jedynie do tego, aby odstawić emocje na bok, nie interpretować takiego zachowania jako ,,przeciwko mnie, mojemu zdaniu i potrzebie”, a zająć się tym co naprawdę istotne w takiej sytuacji. Jeśli stwierdzimy jakie są fakty bez zbędnej interpretacji i nadawania im znaczenia np. ,,Do tego miejsca wykonałeś zadanie bardzo poprawnie” lub ,,Widzę, że spokojnie analizujesz treść zadania, które za chwilę masz wykonać” okazujemy dziecku, że zauważamy jego starania, pracę, zasoby, dając zarazem informację zwrotną, że to co robi jest dobre.

Całym sercem namawiam do tego, aby ćwiczyć chwalenie, praktykować nazywanie tego co konstruktywne, dawać uwagę tam gdzie warto. Marzę o tym, aby w szkołach było więcej przestrzeni na rozmowy z rodzicami, w których mówi się o tym co dziecko potrafi, jaki talent i potencjał się w nim rozwija, co warto wzmacniać. Zamienić pytanie  ,,czego jeszcze nie umie?” na ,,co potrafi już wykonać?” Przecież edukacja nie kończy się na jednym roku. Można potrafić wiele nie będąc idealnym lub chcieć być idealnym uporczywie trzymając się przekonania, że ciągle nie wiem wszystkiego. Wskazanie obszarów do pracy jest bardzo ważne. Należy tylko pamiętać, że nie zbudujemy domu mówiąc, że cegieł nie ma. Za to kiedy je zgromadzimy możemy postawić na pewno solidny fundament.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *