Nauczycielu! To co z tym zrobisz dalej jest bardzo ważne

Jak szkoła to i oceny, a od czasu mojego działania w edukacji słyszę na ich temat wiele poglądów. Jedne mówią o tym, że ocena wcale nie jest ważna, bo najważniejsze, aby dziecko po prostu miało wiedzę i potrafiło zastosować ją w życiu. Istotnych obszarów związanych np. z rozwojem inteligencji emocjonalnej nie da się ( i całe szczęście!) ocenić, a przecież mają spory wpływ na umiejętności współpracy i współdziałania, nazywania i kontrolowania własnych emocji oraz zdolności do współodczuwania. Z drugiej strony słyszę przekonania, że ocena jest bardzo ważna, ponieważ stanowi o zakresie opanowanej przez ucznia wiedzy, pracy nauczyciela, a nawet o poziomie placówki, do której dziecko uczęszcza. Ja zaś ponownie dodaję od siebie, że ocena ma służyć przede wszystkim uczniowi i nie chodzi tutaj o jej pozycję w skali, a informację zwrotną, którą za sobą niesie. Bez względu na to czy dziecko dostanie 5 lub A albo D czyli 2 zadaniem nauczyciela jest pochylić się nad daniem dziecku i jego rodzicowi adekwatnej informacji np. popracuj nad tym i tamtym lub powtórz jeszcze raz materiał z zakresu…. itp. Ocena jest tylko pewnym symbolem, skrótem, który w mojej opinii należy rozwinąć i to mam na myśli pisząc, że ma służyć dziecku. Jeśli napisało test na 5 niech usłyszy lub przeczyta, że wykonało swoją pracę bardzo dobrze, świetnie opanowało materiał, wykorzystało czas na przygotowanie się, było systematyczne i konsekwentne. Kiedy otrzymuje ocenę niższą powinno wiedzieć, gdzie popełniło błąd, które obszary wymagają dodatkowej pracy, powtórki oraz konsekwentnego treningu. A co gdyby dodatkowo pojawił się mały dopisek np. ,,Trzymam za ciebie kciuki” lub ,,Wiem, że sobie poradzisz” – dla mnie BAJKA 😉 Dlatego pamiętaj Drogi Nauczycielu, że obok Twojej oceny lub wystawionej punktacji nie powinno widnieć puste miejsce, a to co z tym zrobisz dalej jest naprawdę istotne dla budowania Twojej relacji z uczniami. Mam taką refleksję, że kiedy dorośli oceniają swoją pracę np. na różnego rodzaju audytach, treningach, wizytacjach, superwizjach to w ślad za jakąś oceną idzie od razu jej rozwinięcie, pełna informacja tak, aby każdy z nas mógł jak najlepiej wykorzystać jej treść do lepszego rozwoju np. zawodowego. Jestem pewna, że takie podejście w pracy z dzieckiem jest właśnie podstawą do budowania jego wiary we własne możliwości, a nawiązując do poprzedniego posta niewątpliwie wpływa na jego chęć i motywację do nauki. I tutaj mamy kolejny silny fundament – tym razem po stronie szkoły.

Udostępnij:

2 Comments

  1. Renata Racinowska
    9 lutego 2017 / 19:53

    Osobiście nie widzę żadnej korzyści z wystawiania ocen uczniom. Ocenianie kogoś wg przyjętej z góry miary jest krzywdzące i zakłada wyższą pozycję nauczyciela. Ode mnie uczniowie zawsze dostają informację pisemną, dwa – trzy zdania. Nie stosuję w komunikowaniu się z uczniami stopni i zauważyłam, że przestali porównywać swoje wyniki między sobą. Stopnie wystawiam tylko do wiadomości rodziców w dzienniku, bo po prostu taki jest wymóg szkoły. Rodzice wiedzą o tym i to od nich zależy, czy powiedzą dziecku o stopniu czy nie. Taki system sprawdza się u mnie całkiem dobrze. Osobiście uważam, że w szkole nie powinno chodzić o stopnie – zakładają bowiem jakiś finalny wynik. W szkole ważny powinien być proces.

  2. Paulina Zawodniak
    11 lutego 2017 / 22:27

    W ocenianiu kształtującym jest moc! Po-moc 🙂 Osobiście i subiektywnie uważam, że w ramach reformy edukacji taka forma oceniania powinna stać się nową podstawą, prawdziwie dobrą zmianą… Może nie jestem całkowicie przeciwna ocenianiu sumującemu, ale zostawmy je na specjalne okazje, a nie jako system wiodący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *