Mum and baby

Najlepsza osoba, o którą warto poprosić zaraz po porodzie

Choć od narodzin mojej córki minęły już trzy miesiące ciągle mam wrażenie jakbym rodziła chwilę temu. Wszystkie emocje i uczucia związane z tym najbardziej wyjątkowym momentem w moim życiu są ciągle w nas żywe, a ja osobiście uwielbiam wracać pamięcią do tamtego dnia a właściwie nocy. Dzisiaj myślę jak ja to wszystko ogarnęłam?  Doskonale pamiętam jak tuż po porodzie na szpitalną salę wjechałam ja a zaraz za mną Mała zawinięta w mikro rożek. Od tego czasu byłyśmy ze sobą już sam na sam. Tylko ja i ona. Dzień i noc i… zaraz ale od czego tu zacząć?!!! Dobrze, że działają hormony, adrenalina, jest szok i nieokiełznane poczucie szczęścia – nie ukrywam ta mieszanka wybuchowa pomogła mi ,,ogarnąć” mojego Szkraba w pierwszych godzinach i następnych dniach jej życia.

Oczywiście o wszystko można było pytać położne i pielęgniarki. Z uwagą śledziłam o kilka godzin bardziej doświadczone koleżanki z sali- co robią, z jaką częstotliwością i pomysłem na niemowlaka. Powiem szczerze urządzałam nieustanny stalking – zdeterminowana na naukę obsługi bobasa byłam bardzo. Oczywiście z każdym dniem to ja stawałam się ,,wzorem” dla nowych koleżanek, które pojawiały się na sali ze swoimi świeżo narodzonymi pociechami. Duma mnie rozpierała, kiedy to jednej ,,nowej” pomagałam przebrać dziecko. Uczyłyśmy się od siebie nawzajem, wymieniałyśmy doświadczeniem, niejedna znalazła pocieszenie w grupie niedawno rodzących. Ceniłyśmy każdą radę, podpowiedź, informację. O Matko! Jak mi ich dzisiaj brakuje…

I choć każda z nas wiedziała, że niczego nie musi, że nie trzeba być matką wariatką perfekcyjną, idealną, że nikt niczego nie oczekuje, że trzeba dojść do równowagi i się nie napinać, a potem przyjdzie czas i życie pokaże to wszystkie szalałyśmy kiedy dziecko przepłakało całą noc, zastanawiałyśmy się czy kurczaczek ma żółtaczkę czy taki kolor skóry, a przede wszystkim czy przybierze na wadze – czyli czy mam pokarm, dobrze karmię i co zrobić aby chwyciło pierś? Oj tak tutaj nie brakowało łez, trosk i wybuchów radości, kiedy położna wypowiadała swoje słynne ,,jest przyrost!”

Pewnego dnia, kiedy w związku z problemami z karmieniem radziłyśmy się pielęgniarki ona zapytała ,,Czy była już u was położna laktacyjna?” Zapanowało milczenie, oczy miałyśmy wielkie od rozpalającej się nadziei, że teraz będę wiedziała już wszystko co zrobić ze swoją piersią, a raczej jej wklęsłą brodawką, jak uśmierzyć ból, trzymać prawidłowo dziecko… ,,Chcemy ją!” krzyknęłyśmy jednogłośnie. To był skarb a nie kobieta. Prosiłyśmy o nią jeszcze w kolejne dni, umawiałyśmy się, a ona cierpliwie przychodziła. Pomogła wyciągnąć wklęsłą brodawkę, opowiedziała, kiedy piersi okładać zimnym kompresem, a kiedy przyda się ciepła pielucha, jaka maść uśmierzy ból, po czym poznać, że dziecko się najadło. Była z nami w chwilach karmienia, pomogła Maluchowi chwycić pierś, otarła łzy, kiedy nie wychodziło. Podpowiedziała czym w domu wspierać laktację, a przede wszystkim uspokoiła, że nic nie musimy a wszystko możemy. Karmienie piersią a zwłaszcza jego początki nie są łatwe – jej słynne zdanie brzmiało ,,Poród to jedno dziewczyny a laktacja drugie i to jest wyłącznie wasza decyzja czy chcecie karmić piersią. Nikt nie ma prawa oceniać czy to robicie i jak to robicie.” Każdą chwilę z tą kobietą wykorzystałam najlepiej jak się dało. Po stokroć dziękowałyśmy jej za pomoc i wsparcie. Rozstawałyśmy się ze łzami w oczach. Dzisiaj każdej znajomej przyszłej mamie, która pyta jak przygotować się do szpitala i co ją czeka podpowiadam, aby poprosiła o położną laktacyjną jeśli sama się nie zjawi i skorzystała z jej wiedzy tak maksymalnie jak tylko się da, co dla mnie okazało się zbawienne nie tylko w szpitalnej sali ale również w pierwszych dniach po powrocie do domu. Karmię piersią, bo chcę, mogę i taką decyzję podjęłam będąc w ciąży. Choć laktacja wydaje się czymś naturalnym a karmienie piersią oczywistym tuż po narodzinach dziecka wsparcie i wiedza, które otrzymałam od naszej położnej okazały się kluczowe, aby wytrwać mimo zwątpienia, bólu i zmęczenia. Dziś z perspektywy czasu myślę, że była to najbardziej przydatna wiedza i najlepsza rzecz jaką mogłam uczynić dla siebie ale przede wszystkim dla mojego Malucha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *