Lekcja kreatywnego myślenia

Wyobraź sobie, że wszystkie autobusy zaczynają być produkowane bez miejsc siedzących. Czy znajdziesz plusy takiego rozwiązania, potem jego minusy, a następnie coś ciekawego w takim przypadku? Czytając to zadanie przyszły mi na myśl najpierw negatywne aspekty, z czasem wymyśliłam może dwa plusy, a na końcu zastanawiałam się czy można znaleźć coś interesującego, gdyby przedstawiona sytuacja rzeczywiście zaistniała. Takie zajęcia przeprowadziłam z dziećmi kl. VI. Nie jest to przykład wymyślony przeze mnie a przez prof. Edwarda De Bono, na którego licencji i programie The Cort Thinking mam przyjemność pracować. Początki nie były łatwe. Zajęcia odbywały się wczesnym porankiem i nie należały do obowiązkowych. Można więc śmiało powiedzieć , że wielu chętnych się nie spodziewałam – przyznam szczerze i wcale nie stanowiło to mojego zwątpienia w uczniowski entuzjazm. Uznałam je za ,,projekt pilotażowy”, bo choć licencję programu wykupiłam już 3 lata temu to trochę czasu musiało upłynąć, aby materiał przetłumaczyć, zrozumieć i dostosować do odpowiedniej grupy wiekowej. Tak wiele  mówi się o tym, że dobrze by było gdyby dzisiejsza szkoła uczyła dzieci procesu podejmowania decyzji, dokonywania wyborów, prowadzenia dyskusji, sztuki argumentowania i umiejętności rozwiązywania problemów. Moja motywacja do przeprowadzenia tego typu zajęć wiązała się głownie z ciekawością dotyczącą tego czy dzieci chętnie zaangażują się w taką lekcję. Nie uznaję się za jakiegokolwiek eksperta programu i metod prof. De Bono, a jedynie za kogoś, kto wspólnie z uczniami doświadcza czegoś zupełnie nowego.

 

Przykład z autobusami stanowił wstęp do techniki PMI (plus, minus, interesujące) opisanej szeroko przez profesora jako jeden ze sposobów na poszerzanie naszej perspektywy podczas analizy danego zjawiska lub problemu. ,,Zamiast powiedzieć, że to beznadziejny pomysł, można usiąść i zastanowić się nad tym co jest w nim plusem, czyli zasobem, czymś dobrym, co stanowi minus takiego rozwiązania albo po prostu jest w nim ciekawe.” – wytłumaczyłam uczniom podczas wprowadzenia do zajęć. ,,To tak jak z naszym planem lekcji” powiedziała jedna z dziewczynek. ,,Na początku wszyscy narzekaliśmy, a potem okazało się, że jest tam parę plusów” – dopowiedziała. Inni włączyli się do dyskusji i wskazywali w tym konkretnym przypadku co było plusem, a co minusem. ,,Dlaczego może być istotnym rozpatrywanie w wielu sytuacjach, zwłaszcza tych trudnych i skomplikowanych zarówno stron pozytywnych jak i negatywnych oraz tego, że coś jest neutralne?” zapytałam. ,,Bo inaczej będziemy albo tylko krytykować albo wiecznie się zachwycać i wszystko będzie albo be albo łał, a to słabe” – odpowiedział odważnie jeden z chłopców. Wszyscy rozpoczęli rozmowę. Pomyślałam, że jeszcze nie doszliśmy do przykładu z autobusami, a dzieciaki są już tak zaangażowane. Jaka szkoda, że mamy tylko 45 minut, a kolejne zajęcia dopiero za tydzień. Rzeczywiście na to zadanie przyszedł czas w kolejnym tygodniu ale i tutaj zwykła ,,życiowa” sytuacja stała się niezłym wstępem do drugich zajęć. Kwadrans po rozpoczęciu lekcji wchodzi do klasy spóźniony uczeń wita się i mówi: ,,Proszę Pani, jeśli to nie są obowiązkowe zajęcia to czy mogę tutaj lub na świetlicy pouczyć się na przyrodę?” ,,Tutaj prowadzę swoje zajęcia i jeśli do nas dołączysz chciałabym, abyś włożył w nie minimum aktywności”- odpowiedziałam. Chłopiec pomyślał i powiedział: ,,To rozważmy plusy, minusy i to, co jest interesujące w tej sytuacji.” Dzieci zaczęły mu pomagać, dyskutować, a on pozostał już z nami do końca spotkania. Było to niesamowite doświadczenie, w którym uczeń potrafił odnieść niedawno poznane treści czy technikę do sytuacji i problemu, z którym się aktualnie zmagał. Pozwoliłam na to, aby klasa mu pomogła bez względu na scenariusz z autobusami.

 

Jednak i na nie przyszedł wreszcie czas. Przeczytałam przykład, rozdałam duże kartki papieru i podzieliłam dzieci na dwie grupy. Jedna opracowywała plusy produkcji autobusów bez miejsc siedzących, druga minusy i obie miały się również zastanowić nad tym, co w tym pomyśle może być ciekawe. Ja nie miałam gotowych odpowiedzi – zwłaszcza jeśli chodzi o cokolwiek co mogłoby być interesujące. Po cichu liczyłam na pomysły dzieci i jakże bardzo chciałam, aby coś padło. Żadna z grup nie narzekała, że trudne albo banalnie proste i nudne. Wszyscy pracowali z ogromnym zaangażowaniem. Żałowałam tylko uciekającego czasu. Jesteście ciekawi wypracowanych plusów? Więcej miejsca w autobusach, niższe koszty produkcji, czyli niższe ceny biletów, być może lżejsze pojazdy, czyli mniej spalania i ponownie mniejsze opłaty za korzystanie z komunikacji miejskiej,  więcej miejsca na wózki inwalidzkie oraz na wózki z dziećmi, więcej przestrzeni dla pasażerów. Można? – można. Co do minusów? Mniejsze bezpieczeństwo podróży, brak komfortu dla osób starszych, kobiet w ciąży, dzieci, niezadowolenie pasażerów, rezygnacja z usług komunikacji miejskiej, spadek liczby klientów. Dzieciaki spojrzały na siebie z uznaniem. ,,Dobra robota. A co może być w tym pomyśle interesującego” zapytałam. ,,To nie jest już takie łatwe” – odpowiedział jeden z chłopców. ,,Dla mnie również nie jest łatwe” – przyznam Wam szczerze. ,,Możemy się nad tym zastanowić na kolejnych zajęciach” – dodałam. Na to jedna z dziewczynek powiedziała: ,,A może to, że gmina, która by wprowadziła takie rozwiązanie byłaby pierwsza taką gminą w naszym kraju i można by obserwować jak się ten pomysł rozwija ?” Po sali rozległ się entuzjazm i brawa. To była lekcja kreatywnego myślenia nie tylko dla dzieci ale również dla mnie samej i jestem przekonana, że takie zajęcia w szkołach mają ogromny sens oraz znaczenie dla naszych uczniów jak i dorosłych, po to aby nabrać dystansu do wielu sytuacji, z którymi na co dzień się spotykamy, poszerzyć swój punkt widzenia, biorąc pod uwagę, że nie wszystko musi być dobre albo złe, białe lub czarne- może pozostać jedynie ciekawe i zupełnie neutralne. Przykłady i pomysły na tego typu lekcje można by mnożyć i wymieniać. Techniki kreatywnego myślenia z powodzeniem można wplatać w codzienne zajęcia programowe. Jednak nie może w nich zabraknąć jeszcze jednej formy dystansu – przede wszystkim dystansu do samego siebie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *